piątek, 27 kwietnia 2018

Rozdział trzeci

Stoję w miejscu, uchylam usta i mam wrażenie, że mnie sparaliżowało. Gapię się na Anthony'ego i wręcz nie dowierzam, że mógł mi zaproponować coś takiego. Wie, że jestem o wiele młodsza od tancerek, wie również, że mam dziecko i kompletnie nie znam się na tańcu. Dlaczego do cholery wybrał mnie? Cindy jest o wiele ładniejsza, na dodatek ma niesamowite cycki, które przyciągnęłyby mnóstwo klientów! Ale ja?!
- Zaskoczyłem cię, to zrozumiałe. Dlatego właśnie nie musisz odpowiadać dzisiaj. Przemyśl to dobrze.
- N-nie mam się nad czym zastanawiać. Wiesz, że nie mogę tańczyć, Anthony. Ja mam dziecko!
- Wiem, kochanie. Myślisz, że żadna z tych dziewczyn nie jest matką? Cztery z nich mają dzieci.
- W porządku, skoro chcą tańczyć to jest ich sprawa. Ja nie zamierzam pokazywać swojego ciała obcym facetom, którzy patrząc na mnie będą się masturbować. Przecież znasz moje zdanie na ten temat. 

- Owszem, znam. Mówiłaś mi o tym w czasie ciąży, więc nie brałem tego na poważnie. Jesteś prześliczna, Ivy! Twoje jasne włosy i idealna figura zrobioną furorę, rozumiesz? Będziesz jedyną wyróżniającą się dziewczyną, diamentem! Pozostałe tancerki mają brązowe włosy, a ty jesteś blondynką! Idealnie.
- Wybacz, ale to nie się nie uda. Nie chcę brać w tym udziału, podoba mi się praca barmanki.
- A gdyby od twojej decyzji zależała twoja dalsza praca tutaj? - o,mój,boże! Nie wierzę, że właśnie postawił mi taki warunek! Przecież to kurewsko niesprawiedliwe, co za fiut - Przemyśl to sobie.
- Przed chwilą powiedziałeś, że mnie cenisz, a teraz stawiasz mi ultimatum? Nie spodziewałam się tego po tobie - odwracam się i opuszczam jego biuro nie odwracając się za siebie. Kompletna porażka!


Dochodzi ósma rano, Abbey śpi, a ja nie mogę zmrużyć oka. Wciąż w mojej głowie siedzi ta przeklęta rozmowa z Anthony'm. Nie sądziłam, że może zaproponować mi posadę tancerki, bo doskonale znał moje zdanie na ten temat. Teraz, kiedy Megan odchodzi musi dołożyć jedną dziewczynę, aby było parzyście. W dodatku mój kolor włosów tak bardzo się różni, a on chce zrobić ze mnie diament. Co to ma kurwa być?! Nie wyobrażam sobie siebie na scenie, w ledwo zakrywających cokolwiek majtkach i seksownej, prześwitującej koszulce. To striptiz z prawdziwego zdarzenia, seksowny, zmysłowy z rozbieraniem i użyciem zabawek! Nie chcę tego robić, nie chcę być obiektem, dzięki któremu obcy mężczyzna zrobi sobie dobrze, w dodatku na moich oczach! Od zawsze mnie to obrzydzało, a jednak te pokazy cieszyły się ogromnym powodzeniem. Była ograniczona liczba miejsc, a faceci pchali się drzwiami i oknami. Nie, zdecydowanie nie mogłam się na to zgodzić. Z drugiej strony pieniądze są cholernie kuszące. Przede wszystkim mogłabym pozwolić sobie na nieco luźnie życie i nie pracować aż tyle. Wystarczyłoby nam na wszystko, a i jeszcze pewnie coś by zostało. Boże, co za popieprzona sytuacja! 

Biorę prysznic, doprowadzam się do porządku i człapię do pokoju. Abbey marudzi cicho, biorę ją w ramiona i karmię. Patrzę na jej spokojną, śliczną twarzyczkę i myślę sobie, co by o mnie pomyślała? Matka, która wywija tyłkiem przed obcymi facetami, po prostu powód do chwalenia się jak nic. Boję się, że jeśli odmówię Anthony mnie wyleje. Zależy mi na tej pracy, dobrze czuję się w klubie i wcale nie chcę niczego zmieniać. Mimo to nie mam zamiaru błagać go, aby mnie nie wyrzucał. 

Zjadam śniadanie, piję kawę i siadam na moim małym balkonie. Dopiero teraz przypominam sobie o e-mailu, natychmiast biorę laptopa i wchodzę na pocztę. Tak, wiadomość jest od Nolana, a moje biedne serce się raduje. Jednak odpisał, a to znaczy, że jeszcze o mnie nie zapomniał.


Witaj, Kwiatuszku.
Nawet nie masz pojęcia, jak cholernie jestem szczęśliwy! Dziękuję, że do mnie napisałaś. Nawet nie zliczę własnych wiadomości, którymi cię zasypałem oraz sms'ów. Nie jestem na ciebie zły za to, że nie odpisałaś, ani za to, że odeszłaś. Rozumiem cię. Skoro tego właśnie chciałaś, ja to akceptuję. Żałuję jedynie, że nie odezwałaś się przez tyle miesięcy, a ja umierałem z niepokoju. Bałem się, że nie dałaś sobie rady i jesteś gdzieś całkiem sama. Błagam, powiedz mi, że wszystko u ciebie w porządku. Że jesteś cała.
U mnie wszystko jak dawniej, niewiele się zmieniło. Właśnie zaczęliśmy trzeci, ostatni rok studiów i szczerze mówiąc już mam dość. Nauki jest po pachy, a chęci odeszły w siną dal. Nie jestem również zakochany, co to, to nie. Po wydarzeniach sprzed roku skupiłem się na nauce, aby nie myśleć za wiele i nie rozdrapywać bolesnych wspomnień. 
Co u chłopców? Cóż, nadal są takimi debilami, jak byli rok temu. Czasami mam wrażenie, że jeszcze większymi! Momentami nie mogę ich już znieść, a niestety mieszkam teraz z Justinem. Dylan przeniósł się z powrotem do Alayny i ich miłość rozkwita. My z Justinem jesteśmy wolnymi strzelcami i chyba dobrze nam z tym. Wiesz, że on nadal o tobie myśli? Ba! Wciąż cię kocha, tęskni i wpadł na naprawdę szalony pomysł. Nie jestem pewny, czy powinienem go zdradzać, dlatego na razie nie powiem nic. Wybacz ;)
Tęsknimy za tobą, Ivy. To miejsce nie jest już takie jak dawniej, czegoś w nim brakuje. Twój piękny uśmiech rozświetlał nam dni i cholernie mi tego brakuje. Gdzie jesteś? Chciałbym cię zobaczyć, to możliwe? Tylko na krótką chwilę, aby się upewnić, że jesteś szczęśliwa. 


Nolan


Czytam tego e-maila raz za razem, a w mojej głowie panuje kompletny mętlik. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście Justin. Jestem zszokowana, że jest sam i nie ma dziewczyny. Minął rok, a Nolan napisał, że nadal mnie kocha, myśli i tęskni? To szalone! Chciałam, żeby poszedł dalej, zakochał się, był szczęśliwy. Nie powinien zawracać sobie mną głowy, a on zrobił dokładnie na odwrót. Aż boję się myśleć, co znowu wymyślił. Mam nadzieję, że nic głupiego nie przyszło mu do głowy. Czasami nieźle go ponosiło!Jestem zaskoczona Dylanem, który jednak dopiął swojego i zakręcił się obok Alayny. To fajny chłopak i mam nadzieję, że moja była współlokatorka nie jest dla niego taką suką, jaką była dla mnie w ostatnich tygodniach mojego pobytu na uczelni. A może zachowywała się tak pod wpływem Meredith?
Myślę również o propozycji spotkania. Cudownie byłoby znowu zobaczyć Nolana, ujrzeć jego piękne oczy, uśmiech i po prostu porozmawiać. Boję się jednak, że gdyby nawet doszło do tego spotkania, pojawiłby się na nim Justin. W końcu są przyjaciółmi, nie mam wadliwości, że Nolan powiedziałby mu, że jedzie się ze mną zobaczyć. A ja chyba nie jestem jeszcze gotowa, aby stanąć z nim twarzą w twarz. Jest za wcześnie.
Otwieram nową wiadomość i odpisuję na e-maila Nolana. Chyba polubię te nasze wiadomości.

Przepraszam. Żadne z twoich wiadomości niestety do mnie nie dotarły, ponieważ jak sam widzisz zmieniłam adres mejlowy i numer telefonu. Co było to było, poszliśmy do przodu i cieszę się, że nie jesteś na mnie zły. To pokazuje, jakim jesteś dobrym człowiekiem.
Jak to nie jesteś zakochany? No wiesz! Taki chłopak jak ty zasługuje na świetną dziewczynę, która doceni twoje cudowne serduszko i troskę. Ale jeszcze cię złapie, zobaczysz ;) 
Nie spodziewałam się, że Dylan i Alayna to coś poważnego. Przed moim odejściem kręcili ze sobą, a raczej Dylan przeniósł się do mojego pokoju, w którym urządzili sobie gniazdko schadzek. A tu proszę! Jednak przerodziło się to w uczucie. Cieszę się. Lubię Dylana i mam nadzieję, że Alayna jest dla niego dobra i wyłączyła w sobie tryb "wrednej suki".
Co do Justina... sama nie wiem, co powinnam napisać. W końcu to Justin, prawda? Byłam pewna, że świetnie się bawi, złowił jakąś śliczną dziewczynę i się ustatkował. Zaskoczyłeś mnie, tego na pewno bym się nie spodziewała. 
Nie wiem, czy to możliwe, aby myślał o mnie i tęsknił po roku czasu. Były momenty, w których nachodziły mnie wątpliwości, czy w ogóle mógłby mnie pokochać. Bo sam spójrz, taki facet jak on i taka dziewczyna jak ja? To nie mogło się udać, za dużo nas dzieli. Niestety pewne sprawy uległy zmianie i chyba prędzej czy później będę musiała spojrzeć mu w oczy i powiedzieć coś, na co wcale nie mam ochoty, a przynajmniej nie teraz. 
Bardzo chciałabym się z tobą spotkać, ale czy to w ogóle możliwe, aby było to spotkanie naszej dwójki, bez twojego przyjaciela? Czy umiałbyś dochować tajemnicy i nie pisnąć nawet słówka, że jedziesz się ze mną zobaczyć? Możesz mi to przysiąc, Nolan?
Czekam na odpowiedź.  
Ivy 


Klikam wyślij i wracam do swoich obowiązków. Zajmuję się córką, robię obiad, zaliczamy obowiązkowy spacer i zakupy. Jednak kiedy wieczorem siadam na kanapie z kubkiem gorącej herbaty, włączam telewizor dociera do mnie, jak bardzo jestem samotna. Nie mam osoby, z którą mogłabym porozmawiać, przytulić się, wyżalić. Nie wiem nawet co zrobić z wolnym czasem, ponieważ wieczorami zawsze jestem w klubie. To mój pierwszy wolny dzień od bardzo dawna i jest to dziwne. Jestem uzależniona od pracy.

Rano budzę się wypoczęta. Nigdy nie spałam tak dobrze i do tej godziny. Nawet Abbey obudziła się później niż zwykle, jakby doskonale wiedziała, że mama musi odpocząć i pozwoliła mi na to. Przy karmieniu patrzy na mnie tymi pięknymi, czekoladowymi oczkami i bawi się moim palcem. Jest dla mnie wszystkim, bez wahania oddałabym za nią własne życie. Nie wierzę, że chociaż przez chwilę rozważałam pozbycie się tej maleńkiej kruszyny. Wyrzuty sumienia dręczyłyby mnie do końca życia i nigdy nie byłabym w stanie pogodzić się z tym, co jej zrobiłam. Cieszę się, że jednak nie posunęłam się do czegoś tak okrutnego.

Kilka minut po jedenastej, kiedy właśnie wybieramy się na spacer, w całym mieszkaniu roznosi się dźwięk dzwonka. Odkładam Abbey do wózka, idę do drzwi i kiedy tylko je otwieram, marszczę brwi. Tę kobietę widzę po raz pierwszy na oczy i nie mam bladego pojęcia, kim ona jest. Może pomyliła mieszkania?
- Witaj, Ivy - uśmiecha się lekko, nerwowo bawiąc się palcami. Już mam pytać, skąd do cholery zna moje imię, jednak wystawia palec i nie wypowiadam nawet słowa - Wiem, że jesteś zdezorientowana i mnie nie rozpoznajesz, to zrozumiałe. Zapewniam cię, że już kiedyś się poznałyśmy - och! Wysilam swój mózg, aby przypomnieć sobie ten moment, jednak nie potrafię. Jestem pewna, że nigdy wcześniej jej nie widziałam.
- Niestety nie przypominam sobie naszego spotkania, więc czy mogłaby Pani wyjaśnić, kim jest?
- Jestem twoją mamą, Ivy - kiedy tylko kończy mówić, zamieram. Wpatruję się w nią jak sparaliżowana i dopiero teraz rozpoznaję w niej samą siebie. Ma jasne włosy, związane w idealnego koka. Ma dokładnie taki sam kolor oczu, mały nosek i niskie czoło. Boże! Stoję przed swoją własną matką, która porzuciła mnie w szpitalu i nigdy nie odwiedziła - Zapewne jesteś zaskoczona moją wizytą, ale chciałabym z tobą porozmawiać. Czy mogłabyś mi poświęcić kilka minut? Przysięgam, że nie zajmę ci dużo czasu.
- Właśnie wybierałyśmy się na spacer, możesz pójść z nami jeśli chcesz - wzruszam ramionami, zostawiam ją w drzwiach i wracam po Abbey. Biorę torebkę, kocyk i wracam do mamy - Okej, jestem gotowa.
- Och! Masz dziecko? - pyta z niedowierzaniem i kiedy zamykam drzwi, zagląda do wózka - Dziewczynka.
- Tak, ma na imię Abbey - uśmiecham się, wychodzimy z klatki i kierujemy się do pobliskiego parku. Czuję się nieco niezręcznie. Cholera! Widzę ją po raz pierwszy w życiu! - Więc? Chciałaś porozmawiać.
- Tak - chrząka, siadamy na ławce i zapada chwilowa cisza. Zastanawiam się, jak mnie właściwie znalazła? Może nie powinnam się dziwić, skoro znała numer mojego konta bankowego - Mam świadomość, że masz do mnie ogromny żal. Opuściłam cię, a jestem twoją mamą. 
Mam nadzieję, że pewnego dnia będziesz w stanie mi to wybaczyć. To był mój najgorszy, życiowy błąd. Wiedz, że bardzo tego żałuję, Ivy. 
- Naprawdę? - przełykam gulę w gardle i gapię się w piaskownicę, w której wesoło bawią się dzieci. Nie chcę patrzeć jej w oczy, nie mam odwagi - Skoro żałujesz, mogłaś wrócić w każdej chwili. Potrzebowałam cię, a ty po prostu odeszłaś zostawiając mnie z tym tyranem, który niszczył mi dzieciństwo dzień po dniu.
- Ojciec mnie nienawidził, wiedziałam o tym. Nie spodziewałam się, że przeleje to również na ciebie.

- Poważnie? Urodziłaś mnie, zwiałaś, a opieka przypadła jemu! Był wściekły, że zostawiłaś mu na głowie taki problem! A ty mówisz, że nie spodziewałaś się, że mnie też znienawidzi?! Jezu, kobieto! Obudź się!
- Przepraszam! - mówi rozpaczliwie, chowając twarz w dłoniach. Zaciskam szczękę, z całych sił próbując zachować spokój - Wiem, że jestem okropnym człowiekiem, ale byłam przerażona ciążą, której nie chciałam i twoim ojcem, który nigdy nie chciał mieć dzieci. Był wściekły, że zaszłam w ciążę.
- To trzeba było mnie usunąć, pozbyć się problemu! Mogłaś oddać mnie do domu dziecka, przecież mnie nie chciałaś, on też nie! Miałabym szansę normalnie żyć, a nie być bita, poniewierana i dotykana każdego dnia! Nie masz pojęcia, jaki los mi zgotowałaś. Nigdy ci tego nie wybaczę, nigdy! Nawet mnie o to nie proś!
- Mam poczucie winy, że cię z nim zostawiłam. Wiem, jaki ojciec potrafi być brutalny - przekręcam głowę i wreszcie patrzę w jej oczy. To niewiarygodne, że natychmiast jej nie rozpoznałam. Widzę siebie w jej spojrzeniu - Nie masz pojęcia, jak bardzo żałuję swojej decyzji. To straszne, co przez niego przeszłaś.
- Owszem, straszne. Nie będę go usprawiedliwiać, ale gdybyś podjęła inną decyzję, wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej. Ty zwiałaś więc przeniósł swoją nienawiść na mnie. To było okrutne z twojej strony. Wiedziałaś, że ojciec nie chce mieć dzieci, a mimo to zostawiłaś mnie na pastwę jego losu.
- Myślałam, że pokocha cię i zaakceptuje. Czasami trzeba postawić człowieka w kryzysowej sytuacji.
- Nie wierzę. Mówisz tak, jakby nie chodziło o mnie, a o jakąś głupią bzdurę. Przez twoje pozostawienie ojca w kryzysowej sytuacji ja byłam najbardziej pokrzywdzona. Oboje jesteście siebie warci.
- Wiem, Ivy. Nigdy nie byliśmy gotowi na dzieci, w dodatku urodziłam cię młodo. Miałam dwadzieścia jeden lat, zaledwie rok wcześniej rodzice wydali mnie za mąż i naprawdę pojawiłaś się niespodziewanie.
- Nie interesuje mnie to. Mam w dupie czy byłam planowana, wiesz? Chodzi o to, jak wielki błąd popełniłaś i skazałaś mnie na cierpienie. Jak już mówiłam, miałaś co najmniej dwie inne opcje do wyboru, a ty wolałaś uciec i zostawić mnie z ojcem. Skoro nie chciał mieć dzieci to było pewne, że mnie znienawidzi. Nienawidził ciebie, bo uciekłaś i mnie, bo mnie z nim zostawiłaś. Mam nadzieję, że miałaś dobre życie i jesteś szczęśliwa. Ja do tej pory zmagam się z przeszłością i wspomnieniami, od których się nie uwolnię.
- Tak bardzo jest mi przykro, Ivy - chwyta moją dłoń, ale natychmiast ją wyrywam. Nie darzę tej kobiety nawet gramem sympatii, nie dam się udobruchać kilkoma słowami żalu. Kiedy ona żyła z dala od tyrana, ja musiałam codziennie walczyć o przetrwanie - Do końca swojego życia będę tego żałować. Wyrosłaś na piękną, silną kobietę. W dodatku sama jesteś matką. Naprawdę jestem z ciebie bardzo dumna.
- Daruj sobie tę udawaną, matczyną dumę. Nie potrzebuję jej. Wiedz, że również nie byłam gotowa na bycie matką, ale nie skrzywdziłam własnego dziecka - nie wspominam, jak czarne nawiedzały mnie myśli. Nie musi tego wiedzieć - Mogłam się jej pozbyć, a mimo to postanowiłam urodzić. Jesteśmy same, a ja walczę dla niej każdego dnia. Szkoda, że ty tego nie potrafiłaś. Okazałaś się wielkim tchórzem!
- Zgadzam się z tym, stchórzyłam. Zostawiłam cię z ojcem i uciekłam z innym - kurwa mać! Przeczesuję włosy i mam ochotę rozszarpać ją na strzępy! - Poznaliśmy się przypadkiem w barze, był w delegacji. Spodobałam mu się, zaprosił mnie kilka razy na kolację i wreszcie zdecydowałam się z nich wyjechać. Zamieszkałam z nim w Dubaju. To zamożny człowiek, na dobrej pozycji, ceniony, ważny. Jest wspaniały.
- No cóż, więc chyba wypada mi pogratulować, prawda? Znalazłaś zdecydowanie lepszą partię.
- Nie chodziło o jego majątek, chociaż dzięki temu mogłam przesłać ci trochę pieniędzy na studia - o w mordę! Czułam, że nie powinnam była ich przyjmować - On mnie pokochał taką, jaką jestem, Ivy, a daleko mi do ideału. Pokazał mi jak piękne jest życie, w spokoju, pięknym miejscu. Bez strachu, niepokoju. Twój ojciec też mnie bił, dlatego nie chciałam za niego wychodzić. Niestety moi rodzice zmusili mnie do tego, ponieważ miał odziedziczyć firmę po swoim ojcu. Nie mogłam dłużej z nim żyć, niszczył mnie.
- Więc jeszcze bardziej cię nienawidzę, skoro wiedząc, jaki jest naprawdę z premedytacją zostawiłaś mnie z nim pod jednych dachem. Wiedziałaś, że skończę dokładnie tak samo jak ty. I tak się stało.
- Nie! Nie wiedziałam, że będzie cię krzywdził. Liczyłam na to, że urocza, maleńka dziewczynka odmieni jego życie, napełni je kolorami. Naprawdę nie spodziewałam się, że przeleje na ciebie nienawiść.
- Teraz to już nie ma znaczenia. Jestem wolnym człowiekiem i nie chcę wracać do przeszłości.
- Poniekąd właśnie z tego powodu tutaj jestem - och! Marszczę brwi i niepewnie na nią spoglądam - Chciałam się z tobą zobaczyć już dawno, ale chyba brakowało mi odwagi. Teraz przyszedł odpowiedni moment i to twój ojciec mnie do tego zmobilizował - co takiego?! Gapię się na nią zaskoczona, a moje serce przyśpiesza na wzmiankę o nim - Mam złą wiadomość, Ivy. Ojciec niebawem opuszcza więzienie, skrócili mu wyrok za dobre sprawowanie - blednę. Kiedy tylko kończy mówić robi mi się ciemno przed oczami, a świat wiruje. Człowiek, który zniszczył mi życie wychodzi na wolność?! 
 










9 komentarzy:

  1. Cząstka tajemnicy z życia Ivy wyjaśniona. Matka ma tupet. Przychodzić po tylu latach. Liczę, że Nolan spotka się z Ivy.
    Pozdrawiam,
    Kama

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mogę się doczekać spotkania z Justinem

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedna Ivy, z jednej strony matka która zostawiała ja i uciekła z innym a z drugiej ojciec wychodzący z więzienia, na pewno będzie chciał się zemści.
    ***Kasia K.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czuje ze zbliża sie mocna akcja😲😲 czekam na następne rozdzialy😘💕💋😍

    OdpowiedzUsuń
  5. To się porobiło... mam nadzieję, że ojciec Ivy nie zrobi już jej nic złego.
    No i Nolan... fajnie by było, gdyby Ivy zgodziła się na spotkanie.
    Kiedy pojawi się Justin? Tęsknię za nim... mam nadzieję, że już nie długo. Ściskam mocno! ❤

    OdpowiedzUsuń
  6. Sobie wymyślił szefuncio szantaż! Mam nadzieje ze Ivy nie przyjmie tej pracy tylko poszukać nowej.
    Jak mogli tego sukinsyna wypuścić za dobre sprawowanie?!?! Powalilo ich czy jak!
    Nie mogę się doczekac aż Ivy spotka się z Nolanem! 💗

    OdpowiedzUsuń
  7. O matko...mam nadzieje ze Ivy się spotka z Nolanem i z Justinem tez, on musi się dowiedzieć ze ma dziecko. ..matka Ivy jest bezczelna...wcale Ne dziwię się że Ivy nie chce jej wybaczyć... Boże, ten gnojek będzie chciał ją dopasc za to ze go wpakowala za kratki....nie mogę się doczekać następnego rozdzialu ❤❤ może jakiś dodatkowy dzisiaj? 😘

    OdpowiedzUsuń
  8. Mega rozdział ❤❤❤❤ ja i tak czekam na Justina !!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Anthony chyba oszalał... , jestem bardzo ciekawa spotkania z Nolanem i oczywiście jak większość tutaj czekam na Justina 😘 super rozdział!!!

    OdpowiedzUsuń